Stacja wraca do życia.
Zabawne, bo po poprzedniej stacji funkcjonującej przez kilka lat, nie sądziłem, że znowu zacznie nadawać.
Tamta stacja, a raczej swoisty rodzaj własnego miejsca, była zupełnie inna.
Prowadzona przez s.m. - ucieleśnienie ciężkich emocji, zakopanych aż po pięty - nadawała w trzech językach.
O miłości. O bólu. O wielorybach, które płaczą krzykiem, niesłyszanym przez nikogo.
Ostatni sygnał nie miał ani jednego słowa. Tylko prosty przekaz - rzękulec.
Zaczynam nadawać z miejsca, do którego s.m. dopłynął.
~ ~ ~
Więc - dziennik pokładowy. Tym to będzie.
Prawdopodobnie bardziej tygodnik. Ale sens ten sam.
Co tu będzie nadawane
- [LOG]
- Co u mnie, co robię, co mnie żre. Strumień świadomości prosto z kabiny.
- [SIGNAL]
- Transmisje, w których to Ty działasz. Różne formy, ścieżki, zakończenia. Stacja pamięta Twoje wybory.
- [ECHO]
- Materiał wyłowiony z dna, jak fragmenty pewnego dziennika, które właśnie suszą się w kabinie.
Pierwsza transmisja już wisi w logu.
Załóż słuchawki.
Nadaję dalej.
52 Hz.
- szkarpaty.
◄ BACK