Rozwój nie jest linearny. To znaczy, może da się go przedstawić w takiej formie.
Rzeczywistość jest zgoła inna.
Ma się ciągle wrażenie, że człowiek kręci się w tej pętli i kręci.
Ale! Ale nie byłoby uczciwie mówić, że ma się tę samą wiedzę i doświadczenie. W moim przypadku, mimo ciągle kąsającego poczucia pętli, umiem już wskazać na momenty z przeszłości i porównać je z obecnymi.
Reaguję inaczej.
Działam inaczej.
Staram się pracować nad układem nerwowym i „mieć opcje”. (huge thing btw)
Czyli - progres. Mimo kręcenia się w pętli. Ale jednak do góry.
Można uznać też to inaczej - mimo działań, jest coraz gorzej. Spada się.
Tu nie mam wytłumaczenia ani niczego mądrego do podzielenia się. Czasami może być i tak.
Ja musiałem spaść na dół, aby się odbić. I odbiłem się, mocno, ale nie miałem sam w sobie zasobów (energii kinetycznej!), aby zrobić to samemu.
Jako punkt, idący po osi czasu, jeśli pozwolimy sobie się nie zatrzymać, możemy bardzo daleko dolecieć.
Punkt uderza w ścianę i wraca po tej samej osi.
Nie wiem, czy to ma sens i uczciwie to przyznaję.
Jednak jest coś intrygującego w tej krzywej.
krzywulec?- szkarpaty.
◄ BACK